Nie bede sie rozpisywal, ale w PO juz slysza glosy... podobnie jak ich najnowsza maskotka i ulubiona bloggerka RRK.
Tusk chce zlapac punkty, ze niby jest tak mocno w kontakcie z obywatelem, ze powoluje sie na opinie jednej pani, ktora duzo pisze. Nie wiem czy pan premier wie co i jak ta pani pisze, ale przypuszczam, ze wie, ze sprawdzil, albo ze ktos inny sprawdzil dla niego (Gras? Niesiolowski? Nowak? Kopacz?). Nie ma roznicy.
Wiec mamy kolejny dowod na to, czym kieruje sie wierchuszka PO w ksztaltowaniu opinii na rozne tematy: opiniami swoich pochlebcow. Ale przeciez nie ma zakazu. Pan premier Tusk moze sluchac kogo chce, wiec slucha Palikota, Niesiolowskiego i teraz slucha rownież pani Renaty. Ona wiele mu opowie, z wielkim przejeciem i ekspresja...
Natomiast zastanawiajace jest to, ze pan premier Tuski potrafi sobie zignorowac opinie dwoch milionow ludzi pracy, ktorzy skladali podpisy pod petycja dotyczaca sprawy wydluzenia lat pracy. W koncu nie pisza tak pieknie jak ta bloggerka. Nie ma tyle dopalaczy w Polsce, zeby dwa miliony mogly zazyc i dorownac pani RRK.
Ale co tam dwa miliony, skoro jest RRK, jest Niesiolowski i przyjazne mendia.
Najwyrazniej glosy, ktore slysza w PO sa wazniejsze od glosu zwyklych ludzi.
A pani RRK nalezy tylko pogratulowac, bo jednak okazuje sie, ze w tym szalenstwie jest metoda.
Dokladnie tak, jak powiedzial poeta...


